Sercanie wierzą, że czcigodny Sługa Boży Ojciec Leon Jan Dehon jest wyjątkowym orędownikiem. Ks. Michał Olszewski SCJ w czasie swoje posługi egzorcysty także doświadczył jego pomocy. Tak to opisuje: "Pierwszy raz przekonałem się o tym, gdy przychodząc na egzorcyzm, usłyszałem od złego ducha: „Zabierz stąd tego Francuzika!” W pierwszej chwili, nie zrozumiałem o co chodzi. Po chwili jednak przypomniałem sobie, że przed wejściem na modlitwę, zabrałem do kieszeni sutanny relikwie ojca Dehona. Wyciągnąłem więc małe pudełeczko z relikwiami i przyłożyłem je do ciała osoby opętanej. Znowu rozległ się krzyk: „Zabierz stąd tego Francuzika. Urąbaliście mu rękę, by jego kości rozlazły się jak pluskwy po całym świecie. Nienawidzę jego i was!. Innym razem, gdy modliłem się nad osobą, która nie znała ani naszego zgromadzenia, ani problemów związanych z beatyfikacją ojca Dehona, złe duchy zaczęły w pewnym momencie przeraźliwie wyć. Zapytałem dlaczego tak krzyczą. Odpowiedziały: „Przyszedł tu ten klecha, którego jesteś synalkiem. On zawsze jest z wami. Zawsze. Nie udało nam się przeszkodzić w jego beatyfikacji. Już niebawem będziecie się cieszyć, a my będziemy się smucić.” Poczułem wtedy wielką miłość ojca Dehona do nas – Jego duchowych synów".
Cud potwierdzony
Warto jednak wiedzieć, że przez wstawiennictwo Ojca Zołożyciela dokonał się potwierdzony cud. 21 listopada 2003 roku specjalna komisja teologiczna zatwierdziła cud za wstawiennictwem Ojca Dehona. Wszyscy głosujący (7 głosów na 7) osądzili, że uzdrowienie Geraldo Machado da Silva z moralną pewnością ma "wszystkie znamiona faktu cudownego i może być przypisane wstawiennictwu Czcigodnego Sługi Bożego Jana od Najświętszego Serca".Geraldo Machado da Silva był elektrykiem, zwyczajnym robotnikiem, mającym żonę i dzieci. Mieszkał w Brazylii. Chronicznie cierpiał na wrzody żołądka. Pewnego dnia sytuacja się pogorszyła: wrzód przebił ściankę żołądka i nastąpiło ostre zapalenie otrzewnej. Po dokonaniu spóźnionej operacji lekarz Orlando Haddad stwierdził, że zrobił wszystko, co było w jego mocy, i oczekiwał wiadomości o szybkiej śmierci chorego.Ksiądz Silvestre, siostra Eugenia, inne siostry i wiele osób modlili się z wiarą za umierającego, prosząc Boga o łaski dla niego za pośrednictwem O. Dehona, umieszczając relikwie sługi Bożego na ciele chorego Geralda. Chory począł odzyskiwać przytomność.
Inne cuda
1.Włoski sercanin ks. Gioacchino Agostino De Ruschi od 1947 r. pracował na misjach w afrykańskim Mozambiku w mieście Quelimane, a także w miejscowościach Nauela i Alto Molocue.  Po ośmiu latach wyczerpującej pracy - w lipcu 1955 r. - ciężko zachorował. Organizm silnego 42-letniego mężczyzny zaatakowała malaria i żółtaczka wirusowa. Słabł z dnia na dzień, miał krwotoki. Jego stan był tak ciężki, że przełożony regionalny wspólnoty ks. A. Losappio przyjechał do Quelimane z zamiarem poczynienia przygotowań do rychłego - jak się spodziewano - pogrzebu ks. De Ruschi. Sercanin nie miał jednak zamiaru umierać. Z nadzieją wziął w ręce relikwie o. Leona Dehona i zaczął modlić się o powrót do zdrowia, prosząc go o wstawiennictwou Boga. Gorąca wiara i wstawiennictwo o. Dehona okazały się skuteczniejsze niż lekarstwa. Ks. De Ruschi wyzdrowiał i przez długie lata pełnił jeszcze misjonarską posługę. Dożył sędziwego wieku 88 lat. Zmarł w Quelimane 9 września 2001 r.
2.Argentynka Elides Subotich zachorowała na raka. W 1975 r. poddała się operacji. Po sześciu latach - 2 lipca 1981 - po raz kolejny kobieta trafiła do szpitala. Po badaniach okazało się, że jej stan zdrowia jest bardzo zły - ma zaawansowanego raka płuc. Lekarze twierdzili, że choroba jest nieuleczalna. Proboszcz parafii Perez, z której pochodziła Elides Subotich, rozpoczął odprawianie nowenny do o. Leona Dehona. Modlono się do 12 sierpnia, dnia, w którym obchodzono rocznicę jego śmierci. Dzień wcześniej chora poczuła się na tyle dobrze, że mogła opuścić szpital, Stan jej zdrowia się poprawił. Rodzina i duszpasterze byli przekonani, że uzdrowienie to stało się możliwe dzięki wstawiennictwu o. Leona Dehona.
3.Do każdego egzaminu byłam bardzo dobrze przygotowana, ale mimo tego wyniki zdanych egzaminów nie były dla mnie dostatecznie zadawalające. W końcu byłam przed ostatnim egzaminem. Zmęczona i zniechęcona uczyłam się dalej. Podczas wspólnej litanii do Serca Pana Jezusa, odmawianej przez nas w domu, zobaczyłam w książeczce obrazek z o. Dehonem i modlitwą. Zrozumiałam, że zawsze modliłam się o zdanie egzaminów, nigdy zaś nie prosiłam o ocenę bardzo dobrą. Nie od razu odmówiłam modlitwę. Nie byłam pewna czy powinnam, miałam wątpliwości, a nie chciałam modlić się bez przekonania o skuteczności. Decyzja o odmówieniu modlitwy została podjęta przeze mnie z całym przekonaniem i ufnością. Ostatni egzamin zdałam na bardzo dobry. Wiem, że to dzięki tej modlitwie. (...) Być może opisana przeze mnie historia może wydać się banalna, jednak dla mnie było to bardzo ważne".
Modlitwa o łaski za wstawiennictwem Ojca Dehona
Boże, Ojcze wszelkiej dobroci, Ty udzieliłeś Twojemu słudze Leonowi Dehonowi łaskę poznania tajemnicy przebitego Serca Twojego Syna i pozwoliłeś, by Twoją miłosierna miłością ukochał każdego człowieka, za jego wstawiennictwem prosimy Cię o łaski...............Niech wszędzie wzrasta wiara w Twą Opatrzność, a chwała Twoja rozbrzmiewa pośród ludzi, tak jak w życiu Twego sługi. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo, Chwała Ojcu....

 

 

 

 

 

Foto archiwum